wolność
Relacje

Wolność prawdziwa. Wszystko mogę…ale.

Co jakiś czas tematem najważniejszym społecznościowych mediów i nie tylko, staje się wolność człowieka. Rozważana wszerz i wzdłuż, na tle rozmaitych życiowych historii, w powiązaniu z polityką, bądź nie, w każdym razie mam wrażenie, że pomimo licznych wypowiedzi na temat wolności, nie do końca jest ona rozumiana właściwie. Najbardziej uderzają wypowiedzi silnych i młodych podnoszących głos przeciwko tym, który nie potrafią się jeszcze bronić. I imię swojej wolności odbierają ją tym, którzy nie potrafią jeszcze mówić i się obronić samemu. Nie jestem w stanie zrozumieć patrząc z punktu widzenia zwykłej sprawiedliwości społecznej, dlaczego temu, który już potrafi mówić przypisuje się większe prawo do życia, niż temu, który tej umiejętności jeszcze nie nabył.

Pomiędzy słowami mówiącymi o wolności, sprawiedliwości i prawach człowieka słyszę, że większą wartość ma człowiek dorosły, a najlepiej młody, który ofensywnie przedstawia swoje racje, niż ten, który jeszcze nie miał szans na ich skonstruowanie i przemyślenie. Życie ludzkie jawi się jako przedmiot debat i manipulacji, a nie jako wartość sama w sobie. Kiedy to widzę, ogarnia mnie wielki smutek i ból.

Tu nie chodzi o licytację i przepychanki na argumenty,

bo one istnieją po każdej ze stron i dla utwierdzonych w swoich poglądach, nie mają siły przekonywania. Chciałabym jedynie powiedzieć o tym, co tak mocno dotyka mojego serca i nie może mi być obojętne.

Jeśli decyzja mojego ojca zostałaby zrealizowana, to nie pisałabym dzisiaj tych słów, a życie mojej drogiej mamy potoczyło by się bardziej dramatycznie. Gdyby nie odwaga i jej konsekwencja, byłabym kolejnym numerem w statystykach legalnie, bądź nielegalnie dokonywanych aborcji. I choć nie powiem, że moje życie było łatwe, czy bezproblemowe, a często nawet na tyle trudne, że nie potrafiłam go przyjąć, to odbieranie mi prawa do przeżycia go, jest niesprawiedliwe. 

Czym jest zatem sprawiedliwość?

Sprawiedliwość, to oddanie tego, co się słusznie należy. Zatem każdemu życiu, które się już rozpoczęło, słusznie należy się jego kontynuowanie. Na życie składają się różne doświadczenia. Często trudne i bolesne, takie ono już jest. Pełne jest jednak także piękna i możliwości przebaczania pomimo łez, poznawania nieogarnionego świata, dotykania dobroci i doświadczania miłości. 

Miłość motywuje mnie każdego dnia do pokonywania tego, co złe i wybierania dobraMiłość jest siłą zwyciężającą każde cierpienie i upodlenie. Tylko ona ma moc poodnosić i sprawić, że gruzy błysną kiedyś blaskiem. 

Wolność jako nowy bożek.

Żyjemy w czasach w których nie zaprzestano czczenia bożków. Mój mąż w latach swojej burzliwej młodości był punkiem. Mówił mi, że był to swoisty kult buntu – „nie, bo nie”. Ty tak, to ja zupełnie inaczej. Bożkiem stał się bunt, pewna idea, oraz wolność, która bunt wyzwoliła. Kiedyś bożki robiono ze złota czy kamienia, dziś zbudowane z erudycji lub z innych tworzyw ludzkich możliwości. I wcale nie pieniądz, nie kariera, nie środki masowego przekazu, luksus czy uroda. Największym bożkiem dla wielu współczesnych staje się wolność. Ślepa wiara w jej nieograniczoność.
Może się wydawać, że coś mi się pomyliło, ale zobaczmy jak to jest.

Obserwujemy świat w którym zawsze istniały podziały i prawdopodobnie będą istnieć. Ludzie wywoływali wojny, ponieważ nie tylko byli żądni władzy, pieniędzy i poszerzania „przestrzeni życiowej” kosztem innych ludzi, ale także dlatego, że nie odpowiadał im sposób życia lub myślenia tych drugich.

Pokusa degradowania życia drugiego człowieka, jest z nami od początku. Bo nie wierzy w to samo co my, bo nie pochodzi z tego samego plemienia, bo nie służy tej samej opcji politycznej, bo jest innego koloru skóry itd. itd., bez końca.

W starożytnej Sparcie zabijano każdego noworodka, który nie spełniał wymogów przyjętego prawa. Wystarczyło, że dziecko miało znamię na ciele, co było uważane za poważny defekt, w efekcie czego było odbierane matce i zrzucane ze skarpy.  W czasach kolonialnych „biali” uznali, że „czarni” oraz inni „kolorowi” są jak rzeczy i właściciel, ma prawo zrobić z nimi wszystko, także zabić. Kobiety też nie zawsze posiadały wszystkie prawa, a do dzisiaj są kraje i religie, w których za wiele lub wcale ich nie mają. Wszystko to odnotowała historia, a my próbujemy wyciągnąć z niej wnioski, aby nie powtarzać błędów naszych przodków… Czyżby? 

Upragniona.

Wolność jest jedną z największych wartości, jaką posiada człowiek. Zdaje się, że wpisane jest w nas dążenie do wolności i przyznajemy jej zasłużone miejsce w naszym życiu. Pęd do czucia się wolnym, do przestrzeni, do nieograniczenia są siłą motywującą wiele naszych działań. Jestem wolny i mogę decydować o sobie, o swoim życiu. Mogę wybierać, mylić się i mieć słuszność. Wszystko dlatego, że posiadam tą ludzką cechę zwaną wolną wolą. To ona pociąga nas do pragnienia i realizacji pełni wolności. Samo jej posiadanie świadczy o tym, że jesteśmy istotami rozumnymi, samoświadomymi i wolnymi. 

To, że jesteś wolny, nie czyni Cię nieomylnym,

ani nie gwarantuje tego, że wszystkie nasze wolne wybory są dobre.Wolność dla ludzkiej myśli, przedsięwzięć, czynów i celów ma zasadnicza granicę, a jest nią wyrządzenie zła. Wolność nie osiągnie swej pełni czyniąc krzywdę. Może to osiągnąć dążąc do dobra. W zależności od tego, jak je rozumiemy, ludzkie myśli, czyny i cele są rożnie ustalane. Kierując się wyłącznie tzw. własnym dobrem, możemy wprowadzić ograniczenia, które będą szkodzić innym. W takich wypadkach dobro przestaje być dobrem, a wolność przekroczyła dozwoloną granicę. I choć nadal dobro jest różnie rozumiane przez ludzi, to podstawę widzę w tym wszystkim, co nie niszczy człowieka. W tym, co pielęgnuje jego człowieczeństwo dając mu możliwość rozwoju. Nie degraduje go, ale troszczy się o jego wartość i o jego istnienie. To życie człowieka umożliwia wolność, a obrona życia gwarantuje obronę zrodzonej z niego wolności.

My, ludzie wolni, wynosimy naszą wolność ponad dobro innych.

Wydaje się nam, że walczymy w czyimś imieniu, ale tak na prawdę, zależy nam wyłącznie na naszym dobru. Domagamy się prawa do wszystkiegoponieważ jesteśmy wolni i możemy. Wynosimy – nasze prawo do – ponad każde inne prawo i każdą inną wartość. Gloryfikujemy ją spełniając wszelkie swoje zachcianki i pobłażliwie patrząc na wypaczenia wolności. Nie ograniczamy się, ale brniemy nie widząc konsekwencji takiego postępowania.  Wolność, która miała i ma prowadzić nas do pełni człowieczeństwa, posadziliśmy wraz z egoizmem na tronie. Służymy idei wolności, ale paradoksalnie stajemy się jej niewolnikami. Bo to nie człowiek istnieje dla wolności, ale wolność jest dla człowieka. 

Czy coś w tym jest nie tak?

Owszem. Wolność nie powinna zajmować pierwszego miejsca w naszym życiu. Jeżeli gloryfikacja wolności jest zagrożeniem dla życia, to niszczy własne źródło. Zabicie ludzkiego życia jest konsekwentnie zniszczeniem wolności. Bo wolność nie istnieje bez niego. Najpierw istnieje życie, a z niego wyrasta wolność. Życie jest pierwotne wobec niej i to ono jest wartością największą. Powtórzę to z naciskiem: ludzkie życie jest wartością najwyższą.

Czym wolność jest dla Ciebie?

Czy pozwalasz dziecku na zabawę nożem? Nie, ograniczasz jego wolność dla jego dobra. Czy pozwalasz mu nie chodzić do szkoły, bo nie chce? Nie, ponieważ wiesz, jako odpowiedzialny dorosły, że to konieczne dla rozwoju i by mógł zdobyć odpowiednie wykształcenie, samemu w przyszłości zadbać o siebie i rodzinę. Czy Ty chodzisz do pracy tylko wtedy, gdy chcesz lub nie chcesz? Czy przejeżdżasz na czerwonym świetle, bo Ci się tak chce, narażając siebie i innych na utratę życia? Takie pytania można by mnożyć w nieskończoność. Każde jedno pokaże, że czymś dobrym jest ograniczanie zapędów naszej wolności i zawsze tą granicą jest dobro – ochrona ludzkiego życia.

Prawo decydowania, ale o czym?

Czy zatem mam prawo – ponieważ jestem wolny – decydować o śmierci i życiu? Czy kiedy dorastam wszelkie granice mnie już nie dotyczą? Każdy z nas przechodzi rożne etapy rozwoju w swoim życiu. Na każdym z nich mamy podobne prawa, choć rożne umiejętności, możliwości czy zdobytą wiedzę. Wszystko ma swój początek  i każdy z nas również zaczął się w konkretnym momencie. Czy rodzic ma inne prawo do życia niż dziecko tylko dlatego, że ono jest mniejsze i nie wszystko potrafi?

Na każdym kroku bombardowana jestem obrazami mówiącymi wprost lub pośrednio o tzw. prawie do decydowania o własnym życiu. Jednak mam wrażenie, że zapominamy o bardzo ważnej podstawie tego ogólnego poruszenia. Jest to fakt, że nie wszystko człowiek może. Nie wolno mu wszystkiego, bo niektóre jego decyzje są krzywdą.

Owszem, sprowadzamy to wszystko do kwestii światopoglądu i wewnętrznych przekonań. Na nie mają wpływ uwarunkowania, sposób wychowania, wiedza zdobyta w szkole, dzieciństwo, środowisko, wszystko co budowało nasz młodzieńczy świat, kultura, przeczytane książki, obejrzane filmy, itd. To zrozumiałe, że kiedy zły czyn, np. kradzież, jest przedstawiany jako wartość wywołująca przyjemne emocje, to nasze podejście do niego będzie co najmniej przychylne. Ale przecież ciągle się rozwijamy, zdobywamy wiedzę, szukamy prawdy. Nasze spojrzenie staje się dojrzalsze. Umiemy odróżnić wybór dobra od wyrządzenia człowiekowi krzywdy – prawdopodobnie.

Najwyższa wartość.

Uważam, że najważniejszą wartością – na poziomie wyższym od biologicznego – jest miłość. Jesteśmy tak zbudowani, że możemy kochać coraz mocniej i więcej. To miłość i jej bezwarunkowe doświadczenie przemienia często nasze myślenie. Nie trzeba traumatycznych doświadczeń, czy przejścia czegoś na własnej skórze, by uwierzyć, że to z miłości i dzięki niej można przyjąć każde życie, bez względu na konsekwencje. Ona jedna ma moc przemienić i oddalić nienawiść. Ona jedna ma moc podnosić z największych upadków i dawać nadzieję. Tylko dla niej warto żyć i w jej imię walczyć o człowieczeństwo. Miłość broni bezbronnych. Tylko miłość czyni Cię prawdziwie pełnym człowiekiem i właśnie dzięki niej można najbardziej Cię nim nazwać.

A zatem człowiek staje się autentycznie wolny, gdy osiąga najwyższe wartości. To one decydują o naszym człowieczeństwie. To prawda, dobro, piękno i miłość. Skoro zaś miłość stanowi zwieńczenie osobowego rozwoju, jej osiąganie należy uznać za wypełnienie wolności. Jednym słowem, człowiek staje się najbardziej wolny, gdy kocha.

Kochaj i rób co chcesz. 

Wszystko w odpowiedniej kolejności.

2 komentarze

  • Magdalena

    Lepiej chyba nie można o tym temacie napisać. Przede wszystkim bez napastliwości i złości, tak jasno argumentując. Udostępniam i gratuluję pióra. I życzę Ci Magdaleno, żeby udało Ci się je wykorzystać dla ulepszania tego pięknego świata w jak największym zakresie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: